Tusk na piłkę jeździ trzema limuzynami!
autor: Michał , 2010-02-11 11:14Mróz i śnieg nie stanowią dla premiera żadnej przeszkody - Tusk twardo, nawet w taką pogodę, jeździ grać w piłkę. A na boisko eskortują go aż trzy samochody!
Źródło: forum
Jedno auto wiezie premiera, drugie jego ochronę, a trzecie kolegów z boiska. Zwykle jest ich dwóch, trzech. W orszaku jeszcze widać hierarchię, ale kiedy tylko gracze wychodzą na murawę - kończą się wszelkie konwenanse, a rozgrywka bywa naprawdę ostra.
- Kiedy zaczynamy grę, kończą się konwenanse, nie ma ministrów, posłów, premierów. Są równorzędni zawodnicy, którzy walczą o piłkę. To twarda, męska gra, a nie treningowa rozgrzewka – powiedział "Faktowi" jeden z grających z premierem. – Kontuzji więc nie brakuje - dodał anonimowy polityk.
Jakoś tak się składa, że zawsze górą jest ekipa Tuska. A jego samego wskazuje się jako najlepszego gracza. Zaiste, premier ma wiernych graczy nie tylko w polityce, ale i na boisku. Tylko pozazdrościć.
Tagi: donald tusk, premier, tusk


Komentarze
~nickto 2010-02-11 napisał(a):
Jednym słowem Orwell to przewidział pisząc "Folwark Zwierzęcy"
~co 2010-02-11 napisał(a):
Czy ostatnie trzęsienie ziemi na Haiti było tylko przypadkiem? Wiele zjawisk może wskazywać na to, że była to jasno przemyślana i zorganizowana akcja, prowadzona przez służby specjalne Stanów Zjednoczonych.
~co 2010-02-20 napisał(a):
pewnie kradzione w Niemczech ! -Nie chciała, czy nie mogła pomóc Niemcowi odzyskać auta? Niemiecka bulwarówka "Bild" i jej polska wersja - "Fakt" - opisują historię niejakiego Svena B., niemieckiego przedsiębiorcy , któremu skradziono w Dreźnie auto -- znalazło się w Polsce. Dzięki nadajnikowi GPS udało się odnaleźć BMW 6 w okolicach miejscowości Mirsk, koło Zgorzelca. Niemiecka policja poinformowała polskich kolegów o położeniu samochodu, ci jednak nie chcieli go znaleźć.Svenowi B. puściły nerwy. Wziął kolegów i sam pojechał szukać swojego BMW. Gdy dotarli do Mirska pod Zgorzelcem - w miejscu ostatniego sygnału GPS - zobaczyli ślady na śniegu prowadzące do garażu na tyłach posesji. Sven B. wezwał wtedy polską policję, ale funkcjonariusze odmówili otwarcia garażu i zaproponowali, żeby zrobił to sam. Rozwalił zamek siekierą, zabrał swój samochód.