Co się stało z żebrem Palikota?
autor: Michał , 2010-02-17 10:16Gdy wczoraj pojawiła się wiadomość o wypadku posła PO, od razu zawrzało od plotek. Dziś lubelski magnat wszystko wyjaśnił. Co mu się stało?
Źródło: forum
Janusz Palikot wszystko wyjaśnił, a jakże, na swoim blogu. Zrobił to w swoim wyjątkowo kpiąco-inteligenckim stylu. Swój wpis zaczyna od narzekań, że w Polsce nawet żebra spokojnie nie można sobie złamać - bo zaraz pojawiają się plotki i niedomówienia.
W Polsce nawet żebra nie można złamać ot tak sobie - przez zwykły upadek. Skoro złamałem żebro to znaczy, że…. coś się mogło stać! Mogłem zostać napadnięty przez radio-maryjowców, ale to raczej w Toruniu niż w Instambule. Mogłem upaść po pijaku, bo oblewałem prawybory, ale to znaczy, że za dużo wiem i za mało piję, a poza tym gdybym był po kielichu, to jak każdy pijak wyszedłbym z tego bez szwanku. Więc raczej nie. Dlaczego złamałem więc sobie żebro? I dlaczego w dniu wyjaśniania tematu haków? Kto tu i kogo haczy?
Dalej Palikot popisuje się lekkim piórem, ale niezbyt sensownie. Twierdzi bowiem, że i tak dużo zdradził w przeciwieństwie do innych polityków. Co z tego, że wiemy o wypadku i wiemy co ma złamane - opinia publiczna chce dokładnego opisu tej tragedii. I to także poseł nam funduje.
W taki razie informuję, że w niedzielę około godziny dwudziestej na dachu hotelu „Four Seasons” w Istambule, idąc z małżonką w szlafroku, po masażu balijskim w tymże hotelu i chcąc zobaczyć wspaniale oświetloną bryłę Hagia Sophia, która sąsiaduje z tym hotelem, poślizgnąłem się na drugim stopniu schodów marmurowych skropionych padającym deszczem i wywinąłem orła jakiego by mi pewnie i Lech Kaczyński pozazdrościł. Upadając złamałem żebro. Wezwany lekarz turecki nie stwierdził złamania i dał mi zastrzyk, po którym zasnąłem, a rano wróciłem samolotem do kraju. Ze względu na silny ból poprosiłem o wózek na lotnisku, a po dojechaniu do Lublina umówiłem się na zdjęcia w kolejnym dniu. Wówczas okazało się, że jednak doszło do złamania, o czym zaraz poinformowałem opinię publiczną. Uff!
Każdy inny polityk pewnie pokazałby swoją dramatyczną rehabilitację w "Fakcie". Na szczęście Palikot - i chwała mu za to - nie należy do osób, które chwalą się swoim życiem na łamach bulwarówek. Jest na to zbyt dumny i zbyt cwany.
Tagi: janusz palikot, palikot, platforma


Komentarze
~Antoni Jazgarz Butrykowski 2010-02-17 napisał(a):
Teraz cały Naród łączy się w bólu ze swoim najlepszym synem. I drży o stan bezcennego ziobra I Filozofa III RP. Ale są i tacy zwolennicy spiskowej teorii dziejów, ośmielający się podejrzewać że nasz Janusz spod Biłgoraja za dużo kłapał dziobem, więc spotkał go wypadek, ostrzegawczy, by sobie uświadomił że od Kandydatów i ich małżonek wara! Inni spekulują że Boga Sziwę swoim widokiem w Indiach obraził, więc mściwe bóstwo pokarało nowego wyznawcę! Ale najważniejsze że blog jest znowu czynny, więc Jego z kolei liczni wyznawcy mogą swojemu Guru kondolencje i różne "wyrazy" złożyć!
~wujek czesiek 2010-02-17 napisał(a):
Janusza nic nie rusza....