Radosne przesłuchanie Kaczyńskiego
autor: Michał , 2010-02-05 17:33W przeciwieństwie do Chlebowskiego czy Tuska, rozmowa z prezesem PiS przebiegała w wyjątkowo wesołej atmosferze. Jaro nawet zaprosił Arłukowicza do swojej partii.
Źródło: fot. forum
Spotkanie Kaczyńskiego z komisją śledczą trudno nawet nazwać przesłuchaniem. Jarek bowiem był wyluzowany, pewny siebie, często żartował, a jeszcze częściej się śmiał. Jego nastrój bardzo szybko podchwyciła cała komisja, która najwyraźniej zapomniała o swoich zadaniach.
Franek Stefaniuk z PSL pytał na przykład, czy prezes PiS... gra w golfa. Kaczyński, oczywiście, odpowiedział, że nie, chociaż bardzo by chciał. Najlepiej jednak preziowi rozmawiało się z Bartoszem Arłukowiczem. Jarosław, po wymianie zdań, zaprosił posła Lewicy do Prawa i Sprawiedliwości! Temat od razu podchwycił poseł PO Sławomir Neumann, który zasugerował Arłukowiczowi skorzystanie z propozycji prezesa PiS. Lewicowiec zareagował z uśmiechem.
- Trochę po cichu, trochę w tajemnicy przed panem toczymy dyskusje o polskiej prawicy i polskiej lewicy. Niech pan przeleje te dobre uczucia ze mnie na posłów Hofmana, Poncyliusza i Kamińskiego, a wtedy w Polsce będzie żyło się lepiej - powiedział Arłukowicz Kaczyńskiemu, parafrazując przy okazji hasło wyborcze Platformy Obywatelskiej. Wszyscy obecni na sali się uśmiali.
Dodatkowo, szef PiSu notorycznie przekręcał nazwisko Arłukowicza, a ten go poprawiał. Kaczyński przyznał, że ma problem z trudnymi nazwiskami, nawet jeśli kogoś dobrze zna. Na przykład na Antoniego Macierewicza Jaruś zawsze mówił Maciarewicz.
W efekcie prezes PiS nie powiedział nic konkretnego ani merytorycznego. Ale czemu tu się dziwić - wszak on się nie tłumaczył, jak np. Chlebowski, a jedynie występował w charakterze świadka. Było to widać i słychać. A nawet czuć - w radosnej niczym na pochodzie pierwszomajowym atmosferze.
Tagi: arłukowicz, hazardówka, kaczyński, komisja śledcza, neumann, sekuła


Komentarze
~Antoni Jazgarz Butrykowski 2010-02-05 napisał(a):
Dwaj panowie, Kaczyński i Stefaniuk, czyli Jaruś i Franek, jak chce Michał, tak jest nawet milej, stworzyli w duecie, z niewielką pomocą Bartka Arłukowicza taki kapitalny show, że Jola Rutowicz z Tomkiem Jacykowem niegodni są im nawet butów czyścić. I to nie był żaden tam wymuszony przez klakierów z tabliczkami chichot. To był gromki, zdrowy, niewymuszony śmiech, taki ozdrowieńczy, oczyszczający zatęchłą atmosferę, nie żaden chamski rechot, dopingowany debilnymi komentarzami "Logika" z reklamy DELLa, który sam się wykrzywia w jakimś spazmatycznym skurczu po każdym swoim wejściu na wizję. Ciekawe czy kapral Sekuła, szeregowiec Urbaniak oraz st . szeregowy "Logik" grają w golfa? To retoryczne pytanie, gdyby choć tak ekstremalny sport jak warcaby uprawiali, to byłoby to widać w ich zachowaniu, nie byliby tacy "wyrywni"! I to jest najlepsza jak do dziś transmisja z wysłuchań Komisji, albo "Hazard's Big Brother" jak wolą inni! To najlepszy dowód na wpływ poczucia humoru na zachowania stadne Homo sapiens!